na krawędzi Dodano: 2011-08-27 18:35
Ciekawy post.Tak faktycznie depresja jest chorobą,ale uleczalną .Z drugiej jednak strony fajnie czasem gdy ktoś pisze o takich sprawach .
Dobrze jest porozmawiać z kimś obcym o tym co Ciebie gnębi.Są jeszcze wokół nas ludzie ,którzy zrozumieją Ciebie i Twoje problemy.Zawsze uważam,że nic nie dzieje się bez przyczyny i wniosek jest taki,że coś się w Twoim życiu przydarzyło,co nie pozwala Ci zapomnieć o tym.
Staraj się myśleć pozytywnie,choć sam uważam,że każdy dzień jest do dupy,to jednak tylko od nas samych zależy,czy nasze życie będzie kolorowe ,czy też szare.
Dodano: 2011-08-27 22:35
Depresja/chandra to nie jest przyjemna sprawa. Wiem, bo nie raz w to popadałam ;] Okropne jest kiedy budzisz się i w jednej krótkiej chwili wydaje się, że wszystko jest do dupy... Na nic nie ma się ochoty tylko siedzieć i patrzeć bez celu na ścianę. Rzeczy, które normalnie przyniosłyby radość nagle stają się bezwartościowe. Fakt, że ogólnie życie nie jest tak kolorowe jakbyśmy chcieli, ale podczas tego stanu jest jeszcze gorsze. I owszem... Lepiej "wyżalić się" komuś obcemu, bo być może akurat ta osoba z chęcią Cię wysłucha niżeli miałbyś słuchać kogoś bliskiego i jego jęczenia "Weź się ogarnij". Czasem to naprawdę pomaga :)
Dodano: 2011-08-27 23:07 Zmieniono: 2011-08-27 23:44
Ale wiecie, że depresja to poważna choroba, a nie minorowy moment w rozdygotanej, niestabilnej emocjonalnie, samiczej główce, której wystarczy odrobina inwazyjności, czy zainteresowania poprzez gromkie "pierdolisz, weź się ogarnij!". Osoba z depresją nie znalazłaby sił, aby się żalić komukolwiek ze swojej przypadłości, ba - bałaby się, że zostałaby zbagatelizowana. Silną depresję, jako stan prawdziwie chorobowy i patologiczny, można poznać po zewnętrznych symptomach - rzadko jednak są one przedmiotem zwierzeń osoby z depresją.
Ustalmy więc, że Sphinxia
a)się nudzi
b)ma minorowe nastroje
c)aura pogodowa sprzyja pęczniejącemu w mózgu emobulszitowi
d)potrzebuje zainteresowania
e)cokolwiek innego, ale na pewno nie "prawdziwa" depresja
Co cię nie zabije, to cię wkurwi
Dodano: 2011-08-28 02:15
| Durante napisał(a): |
| Ale wiecie, że depresja to poważna choroba |
Strasznie miła w "dotyku".
Dodano: 2011-08-28 12:33
Moja żona też ma depresję i też jej wogóle nie rozumiem
Chodź na wino to Cie wyleczymy
Nic tak mnie nie wnerwia na forum, jak usuwanie moich postów
na krawędzi Dodano: 2011-08-28 12:49
| leppakaklifoth napisał(a): |
| Ciekawy post.Tak faktycznie depresja jest chorobą,ale uleczalną .Z drugiej jednak strony fajnie czasem gdy ktoś pisze o takich sprawach .
Dobrze jest porozmawiać z kimś obcym o tym co Ciebie gnębi.Są jeszcze wokół nas ludzie ,którzy zrozumieją Ciebie i Twoje problemy.Zawsze uważam,że nic nie dzieje się bez przyczyny i wniosek jest taki,że coś się w Twoim życiu przydarzyło,co nie pozwala Ci zapomnieć o tym. Staraj się myśleć pozytywnie,choć sam uważam,że każdy dzień jest do dupy,to jednak tylko od nas samych zależy,czy nasze życie będzie kolorowe ,czy też szare. |
masz skoro racji. jednak, jeśli faktycznie sphinxia uważa, że pewne rzeczy w jej myśleniu czy też zachowaniu są, że sama zacytuję autorkę, "godne uwagi terapeuty", to może warto byłoby się do rzeczonego terapeuty udać?
Dodano: 2011-08-30 14:08 Zmieniono: 2011-08-30 14:15
| Durante napisał(a): |
| Ale wiecie, że depresja to poważna choroba, a nie minorowy moment w rozdygotanej, niestabilnej emocjonalnie, samiczej główce, której wystarczy odrobina inwazyjności, czy zainteresowania poprzez gromkie "pierdolisz, weź się ogarnij!". Osoba z depresją nie znalazłaby sił, aby się żalić komukolwiek ze swojej przypadłości, ba - bałaby się, że zostałaby zbagatelizowana. Silną depresję, jako stan prawdziwie chorobowy i patologiczny, można poznać po zewnętrznych symptomach - rzadko jednak są one przedmiotem zwierzeń osoby z depresją.
Ustalmy więc, że Sphinxia a)się nudzi b)ma minorowe nastroje c)aura pogodowa sprzyja pęczniejącemu w mózgu emobulszitowi d)potrzebuje zainteresowania e)cokolwiek innego, ale na pewno nie "prawdziwa" depresja |
A jakie niby są, te "zewnętrzne symptomy", Twoim zdaniem?
Podcinanie sobie żył?
Typowa odpowiedź kogoś, kto nie ma pojęcia o depresji. Zaczynam się jednak przyzwyczajać.
Dobrze dla Ciebie, że nigdy nie doświadczyłeś tej choroby, ale może najpierw weź chociaż poczytaj zanim się wypowiesz.
Rodzaje depresji bywają bardzo różne i na ogół nie jest tak, że jest się zdołowanym przez 24 h na dobę.
Są przypływy chwilowego optymizmu, albo wręcz nawet euforii, jednak pojawiają się równie szybko, jak znikają i zwykle trwają krótko.
Bywa, że ma się kilka dni "lepszych", gdy można normalnie funkcjonować, a potem tygodniami męczy się z nieustannym przygnębieniem i zmęczeniem.
Najcięższe przypadki to takie (oprócz prób samobójczych, oczywiście), kiedy człowiek zamyka się w domu i nigdzie do nikogo nie wychodzi. Niektórzy mogą tak tkwić latami, co ich całkowicie wyniszcza, głównie psychicznie, ale fizycznie też. Można się zagłodzić, albo wręcz przeciwnie - utuczyć do niebotycznych rozmiarów i nabawić różnych chorób.
Niewesoło, co? A ze stanu lekkiego, wcale nie jest tak trudno zapaść w ten ciężki.
I jeszcze niefajne jest to, że nawet jeśli się wyleczysz, nie oznacza to, że nigdy więcej nie zachorujesz.
Jeśli ktoś ma predyspozycje do tej choroby, to przy jakimś nieprzyjemnym zwrocie w życiu, będzie miał nawrót tej choroby.
Tak więc jeśli ktoś ma w życiu nielekko, nie dość, że może chorować latami, to jeszcze nałyka się tony leków.
Ja np pierwsze objawy miałam 20 lat temu. Brałam leki, ale pomagały tylko na chwilę. Zawsze po jakimś czasie wszystko wracało z każdą nową "niespodzianką" w życiu.
I tak w sumie moje życie wygląda, od 20 lat - w kratkę - raz na lekach, raz nie. Bo gdybym brała je cały czas, to chyba nie miałabym już dzisiaj wątroby.